Rozwój Osobisty27 grudnia 2019

3 rzeczy, których NIE BEZ POWODU nie uczą w szkołach.

W szkole nauczymy się wielu teoretycznych czy nawet technicznych rzeczy, lecz system szkolnictwa zapomina o pewnych fundamentach ŻYCIA, o których nawet nie wspomina. Oto 3 NIEZBĘDNE w życiu rzeczy, których ze szkoły nie wyniesiemy.

Przede wszystkim należy pamiętać, że obecne

szkolnictwo zbudowane zostało na systemie pruskim, który w skrócie – służył po to, żeby jak najwięcej ludzi mogło zostać pracownikami. System ten był niczym innym jak produkcją pracowników na masową skalę.

Oto 3 rzeczy, których NIE BEZ POWODU nie uczą w szkołach.

Pierwsza rzecz to oszczędzanie, a dokładniej gospodarowanie swoimi finansami. Na pewno w niektórych szkołach ktoś mógł to usłyszeć, ale większość nigdy w szkole się na ten temat nie uczyła. Wpajają nam, że musimy skończyć szkołę, pójść na studia, żeby wykonywać jakiś dobry płatny zawód, ale co nam po tych pieniądzach, jak nie będziemy potrafili oszczędzać? W większości przypadków nie ma pieniędzy, których nie da się wydać.

Druga rzecz to komunikacja z innymi. Jasne, można mówić, że komunikujemy się na co dzień, żyjemy w społeczeństwie więc wyniesiemy to z życia, ale czy na pewno? Nie żyjemy już w erze kamienia łupanego, żeby komunikacja nam służyła tylko do przetrwania, jest to bardziej złożona sprawa. Chodzi mi tutaj o takie cechy jak szczerość, uczciwość, bycie miłym, bezinteresowna pomoc. Tego w szkole się nie nauczymy, a jeżeli Nasi rodzice Nam tej nie wpoją (a oni albo nauczyli się tego od rodziców, albo sami musieli się „przeprogramować”), to środowisko może nam pokazać zupełnie co innego, bo pod tym względem NIE jest wyedukowane.

Trzecia i ostatnia rzecz, której na pewno w szkole się nie nauczymy, a nawet wręcz przeciwnie, to pewność siebie. Mamy klasę, w której powiedzmy jest 30 osób i wszystkie są tak samo traktowane i nauczane, jakby każdy był taki sam. Oczywiście jest to też duży problem, ale to może innym razem go omówię. Mamy klasówkę czy sprawdziany, czyli też oceny i zaczynają się porównania. Podcinanie skrzydeł, mówienie, że ktoś jest gorszy, bo ma gorszą ocenę. Jeżeli nie usłyszymy tego już w szkole, to bardzo możliwe, że usłyszymy to w domu. I tutaj klasyczne porównanie. Wracamy do domu z „2”, dostajemy tekst, że komuś tam poszło lepiej, a jeżeli zrobimy coś dobrze i porównamy do innych to jest „a co mnie inni interesują?!”. Tutaj przykładowo bodajże w Japonii jest fajny system, gdzie przez pierwsze lata szkoły, uczniowie nie są sprawdzani i nie wystawia się ocen, żeby właśnie nie uczyć takich wzorców od małego.

I teraz popatrzcie na to od strony państw i tego czemu tak jest. Jeżeli ktoś nie potrafi gospodarować finansami, to będzie więcej wydawał. Więcej wydatków, to większe podatki, a większe podatki to zasilanie skarbu państwa. Czyli generalnie nakręcanie gospodarki państwa nie zważając na gospodarkę jednostki. Z komunikacją jest podobnie, w momencie, gdy ktoś potrafi się dobrze komunikować, to łatwiej mu będzie wszystko ogarnąć. Do tego dochodzą techniki manipulacji, których powinniśmy się uczyć, żeby NIE ZOSTAĆ zmanipulowanym. Brak pewności siebie to kolejny punkt jak państwo może nas kontrolować. Jednostka pewna siebie zna swoją wartość, przez co może chcieć większego zarobku, lepszego traktowania itd.

Szkolnictwo to nic innego jak produkcja pracowników na masową skalę. To oczywiście jest moja subiektywna opinia. A Wy jak uważacie?